Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 725 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Jedno słowo na wszystkich ustach: BREXIT, ale ja nie tylko o tym…

sobota, 25 czerwca 2016 21:02

Gdyby jeszcze jakimś cudem ktoś nie wiedział, obywatele Wielkiej Brytfanii się zdecydowali pożegnać z UE. No i chuj im w dupę i krzyżyk na drogę. Każdy, kto ma więcej oleju w głowie niż wyborca PiSu wie, że choć UE potrzebuje UK, to UK potrzebuje UE bardziej, tylko jak widać jeszcze tego nie wie. Okazuje się, że Anglicy i Walijczycy nie za bardzo wiedzieli, co im UE daje, wiedzieli jedynie, że od czasu do czasu coś im nakazuje (no cóż – Anglicy i Walijczycy tak jak widać tacy Amerykanie Europy). Teraz będą mieli okazję się przekonać co dokładnie im to dawało.

Z mojego punktu widzenia BREXIT, podobnie zresztą jak wygrana PiSu w Polsce w zeszłym roku, ma jednak zupełnie inny wydźwięk. Dla mnie te zdarzenia to nieszczęśliwy splot dwóch wypadków – po pierwsze jest brak chęci młodych do podejmowania wiążących decyzji w skali kraju (generalnie choć mają swoje zdanie i rozsądne argumenty, żeby je poprzeć, to nie chce im się dupy ruszyć na głosowanie), oraz zwycięstwo strachu nad zdrowym rozsądkiem. Strach ten to odwieczna niechęć starych do nowego. Strach ten dodatkowo został pogłębiony debilnymi ruchami ze strony UE dotyczącymi polityki wobec uchodźców, dziwną pobłażliwością wobec krajów PIGS w czasie kryzysu, oraz niechęcią do krajów kontynentu jako takich. Jest to zwycięstwo wstecznego myślenia, które każe się trzymać państw narodowych jakby to miało w dzisiejszych czasach jakiś jeszcze sens.

Tutaj muszę się przyznać do jednego – nie rozumiałem, nie rozumiem i nie chcę zrozumieć koncepcji państw narodowych. Do niesamowitego wkurwu doprowadza mnie fakt, że pomimo możliwości intelektualnych nie gorszych od inżynierów niemieckich, czy brytyjskich tylko dlatego, że urodziłem się w Polsce i z tego powodu chcąc nie chcąc jestem Polakiem nikt w takim VieśWagenie czy British Leilandzie nie będzie traktował mnie poważnie. Państwa narodowe to cholerny balast, który ciągnie swoich ludzi w dół w imię przeszłości, której strach każe się starym pierdzielom i młodym tchórzom trzymać jak brzytwy tonącemu. Całe to pierdolenie o odrębności krajów, kultur i historii to tylko mydlenie oczu przez ludzi, którzy boją się zmian, lub są zbyt głupi, żeby je zrozumieć. Zobaczcie, kto najczęściej pilnuje swojego rewiru, swojej małej ojczyzny jaką może być dzielnica, choć częściej osiedle – to przeważnie ludzie zbyt głupi, żeby zrozumieć, że gdzieś indziej też jest świat, który nie kończy się w ograniczonym przez kilka ulic skupisku ludzi. Często spędzają swoje całe życie nawet nie potrafiąc przeprowadzić się na inną ulicę i siedzą w rodzinnym domu aż do zesrania. Wraz ze wzrostem różnorako pojętej inteligencji wzrasta też rewir. Dla jednych będzie to dzielnica, miasto, „zasięg” ulubionej drużyny bierek wyczynowych, wreszcie region, kraj i potem kończą się już niektórym możliwości. Ja jestem na poziomie Europy rozumianej w tym wypadku jako UE (do poziomu świata jeszcze nie dorosłem – UE to jest mój sufit). Problem polega na tym, że po prostu ograniczone strachem lub głupotą pole pojmowania niektórych każe zabarykadować się w fortach państw narodowych i tam, będąc głuchym na argumenty i ślepym na fakty wmawiać sobie, że „Ziemia tylko dla Ziemniaków”.

Obecnie na całym świecie tendencje są takie, że kraje w ramach kontynentów, na jakich przyszło im istnieć mają raczej tendencje do łączenia się. Świat zna nie tylko UE, ale też i Unię Afrykańską, Ligę Arabską, Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej, czy Unię Narodów Południowoamerykańskich. Choć to piękna utopia, ale tego rodzaju związki ekonomiczno-polityczne szerokich grup krajów to w szerokiej perspektywie szansa na zjednoczenie początkowo w ramach kontynentalnych federacji, a później pogłębiająca się integracja aż do zjednoczenia się wszystkich państw czy federacji, w jedno globalne państwo. To oczywiście nie ma szans nastąpić w ciągu mojego życia, więcej nawet – najwcześniej taka akcja mogłaby nastąpić dopiero w XXII wieku, i to raczej pod koniec niż na początku. Nie nastąpi to jednak nigdy jeśli wstecznie myślący zwolennicy państw narodowych nie zrozumieją, że nic nie rozumieją. Twory typu UE nie istnieją po to, aby odbierać ich ojczyznom suwerenność, a w każdym razie nie w kwestiach tak mało istotnych jak tożsamość narodowa, a po to, by standaryzować (mnogość formatów czegoś tak wydawałoby się prostego jak wtyczka elektryczna dziwi mnie chyba najbardziej, a podejrzewam, że jest dość upierdliwą barierą w eksporcie technologii). Drugą rzeczą, w jakiej pomagają takie unie to prowadzenie wspólnej polityki zagranicznej. Wstecznie myślącym wydaje się, że posiadanie wielkiej armii czy innych tego typu kosztownych dupereli, oraz możliwość wysyłanie jej gdzie i kiedy się zechce świadczy o sile państwa. Owszem świadczy, ale wtedy gdy się jest Stanami Zjednoczonymi. Gdy się jest taką popierdówą jak Polska trzeba się chować za plecami silniejszych. Samo członkostwo w UE daje nam wcale niemałą ochronę i to niekoniecznie militarną. Gdyby Putin zdecydował się na wojnę hybrydową z Polską niestowarzyszoną w UE i NATO to skończyłoby się w najlepszym wypadku jak z Ukrainą (a mogłoby nawet gorzej). Gdyby jednak stało się to gdybyśmy byli tylko w UE (znowuż pomijamy NATO, które nawiasem mówiąc i tak trzeszczy w szwach) to UE wdrożyłaby najsroższe sankcje jakie mogła by wymyślić (pewnie protestowałyby tylko Węgry Orbana, ale i to niekoniecznie), a wierzcie mi, że razem z USA mogliby naprawdę doprowadzić putinowską Rosję do ruiny, USA i UE mogłyby też (jako główni partnerzy handlowi Chin) dość skutecznie poprosić ChRL o wsparcie. Putin wtedy zostałby zjedzony przez własnych obywateli, wśród których ma teraz tak duże poparcie (nawiasem mówiąc Rosja to też przykład tego jak się kończy takie wsteczne myślenie w erze globalizacji – gdyby chcieli byliby bardzo cennym nabytkiem w UE, a i sami bardzo dużo by na tym skorzystali, cholera – dużo nie brakowało, żeby weszli do NATO, którego się teraz tak podobno boją).

Sami możemy teraz, zaraz i z pełną siła przypomnieć sobie trudności jakie wiązały się z funkcjonowaniem poza UE – jeśli Jarek i PiSlamiści się nie opanują, to doprowadzą do tego, że z UE nas po prostu wyjebią na zbity pysk. Sama afera z TK dowodzi tak naprawdę tylko jednego – że PiSuary chcą i będą działać wbrew konstytucji. Więcej nawet – sposób w jaki sobie poczynają świadczy o tym, że nie boją się konsekwencji. Przecież powinni wiedzieć, że co najmniej Dudzie i Szydłowej grozi Trybunał Stanu o ile tylko opozycja dojdzie do władzy – więcej nawet ja bym ich oskarżył o przestępczość zorganizowaną i wsadził ich herszta za kratki. Oznaczać to może, że być może za 3 lata (o ile sondaże nie będą po stronie sPiSkowców) nie będzie wyborów, lub, że po prostu zostaną sfałszowane. Drugą sprawą jest, że programy typu 500+ wykończą budżet w ciągu tych 3 lat, że PiSlamiści sami będą spierdalać od władzy jak szczury z tonącego okrętu. Zastanawiam się też, co się stanie jak Jarek w końcu kopnie w kalendarz (nie robi się przecież coraz młodszy), albo gdy zdecyduje się przejść na emeryturę. Wtedy podejrzewam też się wszystko sypnie w wyniku walki o władzę (podobnie jak w PO teraz).

Ostatnią rzecz jaką musze z siebie wypluć to temat uchodźców i nielegalnych imigrantów (czy emigrantów – zawsze mi się myli kiedy są kim). Nie rozumiem jednego – dlaczego nie możemy ich po prostu umieścić w jakichś ośrodkach, zapewnić im zaledwie znośną egzystencję, a po całej aferze wypierdolić powrotem do krajów z jakich przybyli? Po co ich integrować, pozwalać żyć pomiędzy nami? Można ich humanitarnie przechować i oddać jak się skończy burdel, który ich tu przywiał. Ekonomicznych powinno to zniechęcić do przybywania (bo nic by nie zarobili i jako gołodupcy wróciliby do swoich krajów za jakiś czas), a tym poważnie zagrożonym powinno wystarczyć. Co do zaś nielegalów – ja bym ich po wyłapaniu zwracał nadawcy. Szybko skończyliby się chętni, bo nikogo by tam nie było stać na to, aby kilka razy zafundować sobie taką podróż. A gdyby już się taki znalazł to trzeba by go bardzo dokładnie przetrzepać, bo po co by miał nielegalnie przekraczać granicę jak ma dostęp do kasy?

P.S. Nie pisałem rok, bo właściwie to już porzuciłem tego bloga. Przeprowadziłem się i teraz jakoś nie mam czasu, siły ani ochoty na regularne pisanie notek. Do tego wkurwia mnie jak obecnie działa platforma w ramach której umieszczam swoje wpisy.
P.S.2. Powstanie tej notki to tylko i wyłącznie wyraz moje irytacji ostatnimi wydarzeniami, a raczej nagromadzeniem się irytacji na wydarzenia ostatniego roku.
P.S.3. Istnieje duża szansa, że to ostatnia notka na tym blogu.
P.S.4. Ale to tylko szansa…

oceń
0
0


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  304 055  

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

To tutaj właśnie opisuję swoje frustracje i przemyślenia. Do tego usuwam komentarze z linkami do stron komercyjnych niezależnie od treści zarówno stron jak i komentarzy. Usuwam też komentarz...

więcej...

To tutaj właśnie opisuję swoje frustracje i przemyślenia. Do tego usuwam komentarze z linkami do stron komercyjnych niezależnie od treści zarówno stron jak i komentarzy. Usuwam też komentarze bez sensu i te w językach obcych (mieszkam w Polsce, mówię po polsku, proszę mnie więc obrażać w moim ojczystym języku z zachowaniem zasad gramatyki i ortografii, jak również przy minimalnym zastosowaniu zapożyczeń z języków obcych).

schowaj...

O mnie

Zwykle krytycznie patrzę na świat i otaczających mnie ludzi, starając się, aby i mnie to krytyczne spojrzenie nie ominęło (w końcu mam lustro).

Statystyki

Odwiedziny: 304055
Wpisy
  • liczba: 185
  • komentarze: 447
Bloog istnieje od: 4279 dni

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Kobieta